Pewnie wszyscy spodziewają się geograficznych dowcipów na temat tego małego państwa leżącego na bliskim wschodzie graniczącego z jednej strony z Arabią Saudyjską a z drugiej z jedną wielką beczką ropy zakopaną pod ziemią. Niestety, choć bardzo bym chciał...
Napisze bardzo krótko. Katar jest cholernie denerwujący. Mam nadzieję, że nie macie okazji doświadczać tego co ja wczoraj i dzisiaj. Ehh... Ilość paczek chusteczek, które puste wyrzuciłem do kosza można już zapisać jako ciąg arytmetyczny. Mając katar lub jak kto woli otwarty kran/cieknącą kichawę/zatkany nos człowiek zaczyna zastanawiać się intensywnie nad tym ile to w swoim organizmie trzyma tego syfu. Ja osobiście zaczynam się niepokoić po wydmuchaniu i wytarciu z litra tego... czegoś.
Inaczej sprawa kształtuje się, kiedy z nosa przestanie wydobywać się śluz
"wreszcie można odłożyć chusteczki!!!" a dwie komory zapychają się dziwną substancją, której nie można dosięgnąć palcem
"jeeej... nic nie czuję". Nie można nic zrobić. Tylko czekać i czekać.
Oczywiście są środki, które likwidują katar a przynajmniej parę jego elementów, ale bądźmy szczerzy. Katar prędzej czy później wróci. Wróci i zaatakuje ze zdwojoną siłą.
Jaki morał z tej opowieści?
Nie poddawaj się kiedy katar Cię pieści!
Ps. Dzieci! Nie dłubcie w nosie. Dłubanie jest złe!

Aha. Jeszcze jedno. Dlaczego jeżeli ktoś ma zatkany nos i coś mówi, to mówi się, że mówi przez nos? (hmm... nie zwracajcie uwagi na budowę zdania) Przecież właśnie nos nie uczestniczy w jego wypowiedziach!
--
Road is not a straight line
~Lancia-Stratos
Previous Page12345...Next Page